Zawody Rok Cup Runda 9 i 10, Awix Arena Toruń, 8-9.08.2015

0021 foto IR IOrzechowscy

Na moim kombinezonie jest logo firmy Infoster, której maksyma to „Niemożliwe nie istnieje”. Uwierzcie w ta maksymę. Niemożliwe naprawdę nie istnieje. Pojechałem na zawody Rok Cup Poland w Toruniu na Awix Arena. Ten tor to był dla mnie jak strachy w nocy, jak najgorszy sen. To na tym torze jedyny raz w życiu o mały włos nie zaliczyłem dubla, to na tym torze po strasznym występie miała się zakończyć moja kariera wyścigowa.
I choć nienawidziłem tam jeździć, od kilku miesięcy gdy inni odpoczywali ja i mój team jeździliśmy trenować – jeździłem, jeździłem, ciągle jeździłem. I ciągle coś jeszcze było nie tak. Czasy okrążenia okropne. Wstyd się przyznać – jeszcze tydzień temu to była minuta! Aż przyszedł ten dzień który musiał przyjść. Jak coś się bardzo chce, to zawsze się osiągnie.

Ten weekend to była moja życiówka. Już trening przed zawodami pokazał, że będzie szybko, 59, 58, potem pierwsze 57 sekund. I czasówka w sobotę 56,80 i 6 miejsce! Team oszalał z radości.
Dla mnie w Toruniu to jak mistrzostwo świata. Wyścigi pokazały, że limit pecha się nie skończył, ale pokazały też, że naprawdę liczę się w stawce. Półfinał skończyłem na pierwszym okrążeniu po kolizji.

Do finału startuję z ostatniego miejsca i z 18 miejsca przyjeżdżam na 12 pozycji. 6 wyprzedzeń na tym krętym torze przy 40 stopniach ciepła – nieźle. W niedzielę w czasówce do 7 okrążenia byłem 3-5, dopiero na ostatnim kółku koledzy podkręcili tempo i spadłem na 10. Ale powtarzalne niskie 57 sekund zapowiadało niezły wynik.

Półfinał – znowu z zewnętrznej linii, ale bez przygód na starcie, pokonany Adam Morawski, na kolejnym kółku wyprzedam Juliana i zaczynam gonitwę za Adamem Piszczako. Mam doskonałe czasy 56 sekund i dochodzę go. A potem było ostro, dwóch Adamów na jednego Kajetana. Ja chciałem wyprzedzić Piszczako, a Morawski mnie. Ostatnie okrążenie, ostatni zakręt przed metą, wszyscy próbujemy wykorzystać ostatnią szansę i we trzech prawie w jednej linii przekraczamy linie mety. Różnice były o centymetry, ostatecznie byłem 8.

Start do finału – mocno nerwowy, 2 najazdy, ruszamy i na pierwszym zakręcie koleś najeżdża na mnie, przejeżdża mi po barku, demoluje rurę wydechową, fotel, ugięta rama …
Pozbierałem się i mimo wszystko jadę, po kolizji jestem 12, wyprzedzam Jasia , ale na 7 okrążeniu koszmarny błąd, uślizg w nawrotce i tracę cztery pozycje. Kończę na 15 pozycji.
Wynik zawodów może nie najlepszy, ale to był jeden z najlepszych moich występów.

Skomentuj

Możesz używac znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>